Saturday, December 20, 2008

nieludź

Ja jestem nieludź.
Bo ludzie nie rozumieją.
Bo ja za późno się dowiedziałam.
Nikt mi nigdy nie powiedział jak żyć.
I co to znaczy.
Nikt nigdy nie nauczył mnie myśleć, czuć.
Nikt nigdy nie wytłumaczył po co.
Nikt nie powiedział, że można inaczej.

Gdy zyskuje się świadomość, zazwyczaj jest już za późno.
Zdajesz sobie sprawę, że tyle lat przepłynęło przez palce.
Rater sa vie est un droit inaliénable.
Jeśli już zaczęłam je marnować, to zmarnuje do końca.
Bo nikt nie powiedział, że nie trzeba tego robić.
Nikt nigdy nie nazwał tego nie-marnowaniem.
Nikt nigdy nie zapytał mnie, o czym marzę.
Nikt nie powiedział, że weźmie mnie za rękę i zaprowadzi, pomoże, pokaże jak.

Nikt.
Bo kto miałby to zrobić.
Zawsze sama, na własne i nie na własne życzenie.
Samotność to takie błędne koło.
Chcę i nie chcę.

Zawsze mówię, że nie możesz mi pomóc.
Że tylko ja to mogę zrobić.
Wszystko mogę zrobić sama.
Ale sama siebie nie przytulę i nie pocałuję w skroń.

Mam studnię w głowie.
Studnię łez.